Karol Jaroni
Autor: Karol Jaroni
16/06/2017
Po przegranych 1:0 derbach Poznania z TPS-em Winogrady, Kibole stanęli pod ścianą. By zapewnić sobie drugie miejsce na koniec sezonu muszą wygrać w niedzielę z Concordią Murowana Goślina. - Mimo braków kadrowych, każdy z nas wie, co musi zrobić by nie zaprzepaścić dotychczasowego dorobku - mówi lider defensywy DWL, Artur Adamski.

KJ: Środowy wynik był niesprawiedliwy, czy zasłużyliśmy sobie na tę porażkę, mimo tego,

że przez większość spotkania przeważaliśmy?

 

AA: Uważam, że remis byłby najbardziej sprawiedliwy. Pierwsze 25 minut należało dla nas. Później straciliśmy bramkę i inicjatywę przejął TPS. Druga połowa znów należała jednak do nas.  Daliśmy z siebie wszystko, co mieliśmy. Ambitnie walczyliśmy, żeby tylko odwrócić wynik. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacje, ale niestety nieskutecznie. 

 

Wiele razy można było dostrzec błędy techniczne w postaci złych przyjęć, niecelnych 

podań, czy błędów w prowadzeniu piłki u zawodników, którzy z reguły nienajgorzej operują

piłką. Trudne boisko weryfikuje więc nie tylko braki w umiejętnościach, ale i obecność na 

treningach?

 

Boisko było takie samo dla obu drużyn, więc nie zrzucamy winy za tę porażkę na stan murawy. Nie chcę też nikogo personalnie obwinić za wynik tego meczu, bo przegraliśmy go jako drużyna i wszyscy razem odpowiadamy za to, co się wydarzyło w środę. Niestety muszę to jednak powiedzieć, że brak treningu u niektórych osób jest widoczny. Gdyby nie to, spokojnie można byłoby te błędy wyeliminować. 

 

Żeby zapewnić sobie wicemistrzostwo, musimy wygrać w niedzielę z Concordią, grając bez

czterech kluczowych zawodników środka pola, którzy pauzują za kartki. Myślisz, że ten fakt

przekornie zmotywuje zmienników do bardzo dobrego występu?

 

Nie ma co ukrywać - te cztery osoby, które w niedzielę będą pauzować, oraz długa lista osób

kontuzjowanych na pewno nam nie pomaga. Grono osób niezdolnych do gry znacznie zawęża

naszą liczną kadrę i z Concordią zagramy tym, co mamy. Myślę jednak, że każdy wie, co musi

zrobić w niedzielę, by nie zaprzepaścić naszego dorobku z 29 poprzednich kolejek.

Najważniejsze, żeby każdy dał z serducha wszystko, co będzie w stanie nam dać i myślę, że

powinniśmy wspólnymi siłami ugrać komplet punktów.

 

Po przyjściu trenera Wróblewskiego zacząłeś grać bardzo regularnie i stałeś się filarem

defensywy DWL. Mimo to w każdym meczu notujesz chociaż jedno wyjście z piłką na

połowę rywala. Ciągnie wilka do lasu?

 

Metryki się niestety nie da oszukać - 31 wiosen jest już na karku. To już tak jest w tych niższych ligach, że im człowiek starszy, tym niżej jest ustawiany w formacji. W obronie czuję się zdecydowanie lepiej, choć nie ukrywam, że przez tą regularną grę, odczuwam trudy tego sezonu. Sytuacja kadrowa nie pozwala nam na liczne rotacje, tym bardziej w defensywie. Nie będę kłamał, ciągnie mnie do przodu, kiedy wynik jest dla nas niekorzystny. Staram się dorzucić wtedy piłkę i pomóc swoim kolegom, mimo mojego wzrostu. Podsumowując, w szykach obronnych czuję się jednak pewniej. 

 

W środę po raz pierwszy od bardzo dawna graliśmy przy pełnych trybunach. Ma to jakiś

wpływ na podejście do meczu?

 

Generalnie podczas meczu staram się wyłączyć z tego, co się dzieje na trybunach i kompletnie

na to nie reaguję. Wiedzieliśmy natomiast, że przyjdzie nas wspierać spora liczba osób, graliśmy

przecież na północnym fyrtlu Poznania. Grono naszych zawodników tutaj mieszka i stąd 

pochodzi, więc tym bardziej zależało nam na tym by ugrać dobry wynik. Niestety się nie udało,

ale wracając do pytania, w trakcie meczu nie skupiam się na tym, co się dzieje poza boiskiem.

Staram się wyłączyć i skoncentrować na grze w stu procentach.