Karol Jaroni
Autor: Karol Jaroni
14/06/2017
Pomiędzy meczami z Akademią Reissa i TPS-em Winogrady porozmawialiśmy krótko z czołowym zawodnikiem ostatnich dwóch kolejek - popularnym Dzikiem, czyli Jakubem Pawlaczykiem. - Tylko skupienie na własnej grze może nam pomóc w wywalczeniu sześciu punktów na koniec sezonu - powiedział przed Derbami Poznania Pawlaczyk.

KJ: Kontuzja wykluczyła Cię z gry w rundzie jesiennej, więc do gry wracałeś stopniowo dopiero wiosną. Wreszcie zagrałeś dwa spotkania od pierwszej minuty, w których byłeś jednym z lepszych zawodników na placu. Głód gry motywuje podwójnie? 

 

JP: Niestety tak bywa, że kontuzja palca u stopy potrafi wykluczyć zawodnika z gry na kilka długich miesięcy. Przydarzyło mi się to na meczu ze Zjednoczonymi Trzemeszno w szóstej kolejce obecnego sezonu i ból nie odpuszczał aż do końca roku. W dodatku, na początku zimowego okresu przygotowawczego, gdy wróciłem już do treningów, spadłem kolanem na zamarzniętą murawę podczas wewnętrznej gierki i znów miałem problemy zdrowotne. Szczytem było już, gdy w marcu podczas biegu na Dziewiczej Górze uszkodziłem torebkę stawową. Dawno nie miałem tylu kontuzji w tak krótkim odstępie czasu, więc byłem sfrustrowany brakiem gry w kolejowych barwach. Na szczęście w końcu mogę wrócić na boisko i po mału trener dawał mi szansę. Wreszcie zagrałem od pierwszego gwizdka i słyszałem od znajomych, że wypadłem całkiem nieźle, więc chyba będzie już tylko lepiej. Mam ogromny żal, że w tych dwóch meczach zdobyliśmy ledwie punkt. Bardzo się starałem, by było inaczej. Musiałem się przecież pokazać z bardzo dobrej strony po tak długiej absencji. Przede wszystkim musiałem także wesprzeć drużynę i pomóc chłopakom w tym trudnym dla nas sezonie. 

 

Trudno powiedzieć, żebyś Ty miał dosyć obecnego sezonu, bo z obecna formą wolałbyś, żeby się dopiero rozpoczynał, a nie kończył. Zgodzisz się z tym jednak, drużyna potrzebuje tlenu? 

 

Tak, z pewnością potrzebujemy dodatkowej dawki tlenu, bo jesteśmy wyeksploatowani przez ten długi i trudny sezon. Zaszliśmy rekordowo daleko w rozgrywkach pucharowych, a w dodatku przydarzyło nam się kilka kontuzji u kluczowych zawodników. Pamiętajmy też, że na codzień wszyscy pracujemy, mamy różne obowiązki, a także podróżujemy wszędzie za Kolejorzem. Uważam jednak, że mamy bardzo dobry zespół i gdy wszyscy będą już w pełni sił, za rok awansujemy do IV ligi. Zostały nam tylko dwa spotkania i choć czuję się na siłach, to wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy. 

 

Z Akademią Reissa dwukrotnie było tak, że zdobyliście gola i dwie minuty później to Wy wznawialiście grę ze środka boiska. Zbędne rozluźnienie w szykach? Z pomeczowych rozmów można było wywnioskować, że niepotrzebnie oddawaliście inicjatywę po zdobyciu bramek.

 

W futbolu trzeba być skoncentrowanym przez całe 90 minut. W ostatnim meczu z Akademią Reissa byliśmy zbyt rozluźnieni, co było szczególnie widać po trzeciej bramce zdobytej przez nas. Mając 2 bramki przewagi i pewnie wygrywając mecz, powinniśmy grać uważniej, szczególnie na własnej połowie. W takich okolicznościach obowiązkiem jest dobić rywala. Nie udało nam się i rywal niestety zdołał doprowadzić do remisu. 

 

Na lepsze zespoły łatwiej jest się zmotywować? Poziom waszego skupienia od pierwszej do ostatniej minuty w ostatnich meczach ma się nijak do pamiętnych występów z Mieszkiem, czy Polonią Środa Wielkopolska.

 

Tak, z lepszymi zespołami gra się nam zdecydowanie lepiej. Nasza motywacja jest na zupełnie innym poziomie i do tego poziomu powinniśmy wyrównać motywując się z zespołami ze środka i dołu tabeli. To, czy gramy z zespołem z trzeciej ligi, czwartej, czy okręgówki nie powinno mieć dla nas żadnego znaczenia. Musimy to poprawić i bić słabsze drużyny do oporu. 

 

Co jest bardziej frustrujace - to, że tracicie punkty z zespołami broniącymi się przed spadkiem, czy to, że nie wykorzystujecie potknięć drużyn, które walczą z Wami o drugą pozycje?

 

Bardziej denerwuje mnie porażka ze słabszą ekipą z dołu tabeli. Tak to już wygląda w piłce, że pod koniec sezonu zespoły walczące o utrzymanie potrafią być bardzo groźne. Nie kalkulują, tylko walczą by się utrzymać w lidze. My powinniśmy jednak patrzeć wyłącznie na siebie, na nasze cele i założenia. Tylko skupienie na własnej grze może nam pomóc w wywalczeniu sześciu punktów na koniec sezonu. Musimy walczyć do ostatniej kropli krwi tak, jakby to była Liga Mistrzów.