Karol Jaroni
Autor: Karol Jaroni
20/06/2017
Po ostatnim meczu wicemistrzowskiego sezonu 2016/17 do rozmowy zaprosiliśmy czołowego strzelca i kluczowego zawodnika Drużyny Wiary Lecha - Tomasza Smurę. -Zawsze walczymy o jak najwyższe cele i w przyszłym sezonie z pewnością znowu tak będzie - zapowiada „Korea”.

KJ: Gratulacje, jako drużyna osiągnęliście swój cel i możecie się cieszyć wicemistrzostwem, oraz tytułem „Trzeciej siły Poznania”. Mimo sukcesu, po meczu z Concordią na Waszych twarzach można było dostrzec niedosyt. Jak oceniasz miniony sezon?


TS: Ostatnie 11 miesięcy w naszym wykonaniu zaliczam do udanych, bo jest to najlepszy sezon w historii DWL. Jesteśmy trzecią siłą Poznania, więc osiągnęliśmy nasz cel minimum. Czujemy jednak pewien niedosyt, dlatego nikt nie zamierza spoczywać na laurach. Aż sześć porażek i 19 punktów straty do Mieszka Gniezno dowodzą o tym, że wciąż jeszcze mamy nad czym pracować zarówno piłkarsko jak i organizacyjnie. Nie zamierzamy jednak rozpamiętywać przeszłości, bo przed nami nowy sezon, w którym trzeba dać z siebie jeszcze więcej.

 

Trzeba pamiętać, że obecny sezon, a szczególnie jego druga połowa, był dla Was bardzo trudny. Gdyby nie kontuzje, które ostatecznie nie ominęły nawet Ciebie, do końca bylibyście w grze o awans do IV ligi?


Liczne kontuzje z pewnością nie ułatwiły nam zadania, jest to jednak niemal nieodłączny element sportu. Tego typu sytuacje nie omijają też innych drużyn, choć trzeba przyznać że w naszym zespole było ich szczególnie dużo i na pewno musimy przeanalizować, co jest tego przyczyną. Jednak o ile na kontuzje przeważnie nie mamy większego wpływu, o tyle razi liczba kartek, których w drużynie aspirującej do wygrania ligi nie powinno aż tylu być. Nie ma co myśleć, co by było gdyby, teraz już trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski i naprawić błędy w okresie przygotowawczym przed nowym sezonem.


Strzelona przez Ciebie w niedzielę bramka była 53 w barwach DWL. Tym samym brakuje Ci jeszcze 22 do lidera klasyfikacji wszechczasów - Krzysztofa Szerszenia.  Twoim indywidualnym celem na przyszły sezon będzie dogonienie „Szeryfa”?

 

Z pewnością byłoby wspaniale dogonić, a nawet pobić ten rekord, jednak przede wszystkim będę skupiać się na dobru całej drużyny. Liczą się bramki i zwycięstwa zespołu a nie indywidualnej jednostki. Razem tylko jako drużyna możemy osiągnąć najwyższe cele. I tak jak ostatnio zauważył Artur Adamski, im człowiek starszy tym ustawiają go bliżej własnej bramki, więc może nie być już tylu strzeleckich okazji.


W przyszłym sezonie szykuje się kilka roszad w składzie drużyn naszej grupy klasy okręgowej. Dodatkowo, rozgrywki czeka reforma. Powtórzenie wicemistrzostwa byłoby dla Ciebie zadowalające, czy apetyt rośnie w miarę jedzenia i liczy się tylko walka o najwyższe cele? 


Tak jak już wspominałem, nasze plany się nie zmieniają, zawsze walczymy o jak najwyższe cele i w przyszłym sezonie z pewnością znowu tak będzie. Liczy się tylko awans do IV ligi. 


Mimo, że sezon dobiegł już końca, z tego co wiem, przez najbliższy miesiąc nie odpoczniesz od futbolu?

 

Nie chcę i nie zamierzam odpoczywać od piłki, bo w moim wypadku to zarówno pasja jak i praca. Staram się być na bieżąco z ważnymi wydarzeniami, w tym momencie jest to chociażby rozgrywane w Polsce Euro U21. Poza tym, myślami jestem już w nowym sezonie, a chwilowy brak treningów nie oznacza całkowitego odpoczynku. Nadal pozostaję aktywny fizycznie by utrzymywać jak najlepszą dyspozycję.