Karol Jaroni
Autor: Karol Jaroni
03/09/2017
Wiara Lecha poległa z Kłosem Zaniemyśl 3:2 w ramach 3.kolejki rozgrywek klasy okręgowej, mimo że do przerwy to zespół trenera Wróblewskiego dominował na boisku. Zobacz, co po meczu powiedzieli zawodnicy Drużyny Wiary Lecha.

Jan Makowski - pomocnik DWL: 

 

- Po naszej pierwszej bramce, która padła bardzo szybko spodziewałem się trudnego meczu. Byłem jednak przekonany, że utrzymamy kontrolę nad spotkaniem i po ostatnim gwizdku będziemy cieszyć się ze zwycięstwa.

 

Niestety nie wykorzystaliśmy naszego potencjału. Prezentowaliśmy się dobrze w rozegraniu pozycyjnym, lecz tylko do 40 metra od bramki rywali. Ciężko nam było stworzyć sobie stuprocentową sytuację. Ogromna szkoda, bo warunki do gry, jaką lubimy były idealne i stać nas na grę kombinacyjną i przeniesienie ciężaru gry bliżej bramki Kłosa. 

 

Niewątpliwie mamy bardzo dużą jakość i szeroką kadrę w dodatku. Za darmo nikt nam jednak punktów nie odda i nie dając z siebie w każdym meczu stu procent zaangażowania i walkie nie będziemy seryjnie punktować. Wszyscy przecież wiemy, jak przeciwnicy mobilizują się na spotkania z Drużyną Wiary Lecha. Dlatego mam nadzieję, że będzie to dla nas ostatni zimny prysznic. Wszyscy wiemy, że cel jest jeden - być na szczycie tabeli na koniec sezonu.


Jakub Drzewiecki - skrzydłowy DWL: 


- W ostatnich i jak się okazało, kluczowych trzydziestu minutach meczu przeciwnicy byli o wiele bardziej zdecydowani. Biegali za piłką pełni walki i zaangażowania do samego końca, zmuszając nas do strat piłek. Graliśmy znacznie inaczej niż w pierwszej połowie. Nasza gra nie układała nam się tak samo, jak przed przerwą, gdzie mieliśmy pełną kontrolę nad przeciwnikiem i dominowaliśmy w ataku pozycyjnym. Brakowało nam pazura i odwagi by przytrzymać piłkę i mądrze rozegrać.

 

Piątkowe spotkanie z Kłosem przegraliśmy w naszych głowach i nie ulega to wątpliwości. Po utracie drugiej bramki i wyrównaniu nasza gra kompletnie się rozpadła. Na boisku panował chaos, co wyraźnie pasowało przeciwnikowi, który ze zdecydowaniem napierał na naszą bramkę. 


Mam nadzieję, że nasza jakość przełoży się wreszcie na nasze wyniki i miejsce w tabeli. Trzeba jednak pamiętać, że piłka jest nieobliczalnym sportem. Każdy może wygrać z każdym nie patrząc na wcześniejsze rezultaty i dorobki punktowe. To, że mamy opinię jednej z najlepszych ekip w naszej lidze nie oznacza, że możemy kogokolwiek lekceważyć. Musimy dawać z siebie więcej od pierwszej do ostatniej minuty i udowodnić wszystkim, kto chce zdobyć awans.

 

Artur Adamski - obrońca DWL:
 
- Od pierwszego gwizdka sędziego mecz układał się dla nas wprost idealnie. Szybko strzelona bramka pozwoliła prowadzić nam swoją grę. Wszystko układało się po naszej myśli, aż przydarzył się jeden błąd. W Konsekwencji straciliśmy pierwszą bramkę zdobytą przez zawodnika Kłosa. Mimo wszystko, do przerwy udało nam się wyjść na prowadzenie i nic nie zapowiadało, że nie wywieziemy z Zaniemyśla punktów. Niestety, kolejny raz po przerwie wyszła z naszej szatni "inna drużyna". Rywal zaostrzył grę, a my oddaliśmy im kontrolę nad spotkaniem, czego konsekwencją były stracone dwa gole.

 

Warunki do gry były idealne. Świetnie przygotowana murawa, zroszona w dodatku deszczem sprzyjała prowadzeniu ataku pozycyjnego, czyli grze w jakiej czujemy się bardzo dobrze. Graliśmy w tym stylu przez pierwsze 45 minut. Tak jak wspomniałem, po przerwie coś pękło. Po meczu w szatni padło wiele ciężkich słów. Przyjeżdżamy pięćdziesiąt kilometrów w piątkowe popołudnie do Zaniemyśla i mam wrażenie, jakbyśmy myśleli, że przeciwnik położy się przed nami. Niestety, trzeba jasno sobie powiedzieć, że bez walki będziemy grali jedynie o utrzymanie się w lidze. Mamy mocniejszą drużynę niż rok temu oraz idealne warunki do trenowania, ale bez zaangażowania i zostawienia zdrowia na boisku będzie trudno cokolwiek ugrać. Trzeba sobie jasno powiedzieć: Jesteśmy Drużyną Wiary Lecha, co dodatkowo motywuje każdego przeciwnika. Nikt nie położy się przecież przed nami i to musimy zrozumieć.

 

Piłkarsko mamy bardzo mocna drużynę. Silna grupa młodzieżowców, konkurencja na każdej pozycji. Bardzo dobrze przetrenowany okres przygotowawczy. Wszystko to musi wreszcie przełożyć się na wyniki. Nie mamy już czasu ani miejsca na błąd. Musimy zacząć punktować bo czołówka ucieka i za chwile będzie już za późno. Najbliższy mecz to musi być pokaz naszej siły. Każdy z nas wie, jakie popełnił błędy, więc wierzę, że w sobotę będziemy pracować na sto dziesięć procent.